|
|
| Po
powrocie do kraju w naszym zespole rodzi się myśl o zdobyciu najwyższego
szczytu obu Ameryk Aconcagua. Myślę o tym nieśmiało mając wiele obaw i
wątpliwości.Koszt wyprawy oszacowaliśmy skromnie na 6000 dolarów . Specyfika
moich wypraw polega na tym, że nigdy nie jeżdżę sam. Podczas wypraw towarzyszy
mi trzech stałych partnerów noszących mój sprzęt, jedzenie i asekurujących
mnie. Stąd tak wysokie koszty.Zacząłem zbierać pieniądze i dzięki ogromnej
pomocy Mariusza zdobyliśmy kwotę potrzebną na zakup biletów lotniczych.
Jednak wciąż nie było na sprzęt i pokrycie kosztów pobytu. Minął styczeń
1997 z żalem odłożyliśmy wyprawę na rok następny. Płynęły dni i miesiące,
a wyprawa stała w miejscu. Wtedy to z pomocą przyszedł nam Pan Minister
Jerzy Widzyk pomagając nam zdobyć brakującą kwotę. Był 18 styczeń 1998.
Wróciłem do domu bardzo późno byłem zmęczony. Czułem, że jestem słabo przygotowany.
Ostatnie tygodnie przed wyjazdem musiałem poświęcić na załatwianie różnych
formalności.Nie miałem czasu na trening, ani na odpoczynek. Naszą wyprawą
zainteresowały się media informując Polskę o naszym planie zdobycia Aconcagua.
Tylko nieliczni wierzyli w powodzenie naszej wprawy. |
Wyjazd
Mariusz Kubielas
|

|